poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Rozdział 36

Kaitlin's pov
Chwyciłam walizki pełne moich ubrań i rzeczy osobistych, skierowałam się na dół i wyszłam frontowymi drzwiami z mojego domu.
- Co jest, kurwa...
- Próbujesz się nam tak wcześnie wymknąć? - fuknął Liam z uśmiechem.
Właśnie taki był plan...
- Och, nie... nie. O co chodzi? - zapytałam patrząc na nich. Ich twarze się zasmuciły.
- Przyjechaliśmy się pożegnać. - powiedziała Danielle.
I po chwili zostałam pochłonięta przez ich ramiona. Teraz to już wszyscy płakali, ale kogoś brakowało...
- Gdzie jest Mark? - zapytałam wycierając łzy.
- Napisałem do niego, ale nie dostałem odpowiedzi. - powiedział Louis wzruszając ramionami. Auć. To bolało.
Wszyscy razem poszliśmy na przystanek autobusowy.
- Gdzie tak w ogóle mieszka twoja ciocia? - zapytała Ruby.
- Kocham was wszystkich, ale nie sądzę, że powinniście wiedzieć. - szepnęłam tak głośno, by wszyscy usłyszeli.
- Ale będziesz do nas pisać i dzwonić? - błagała Danielle. Skinęłam głową.
- I będę przyjeżdżała, by odwiedzić moją matkę. - dodałam. Ich twarze się rozjaśniły.
Wszyscy stanęliśmy na przystanku i razem czekaliśmy.
- Będziemy za tobą tęsknić księżniczko. - powiedział Louis, podając mi moje walizki.
- A ja będę tęsknić za wami wszystkimi. - wydusiłam czując napływające łzy.
W tym momencie zauważyłam, że Ruby wypłakuję się na ramieniu Nialla. Odwróciłam się i zobaczyłam nadjeżdżający autobus. Spojrzałam jeszcze na Harry'ego, który wyglądał jakby również płakał.

Harry's pov
Ona wyjeżdża. Jak udało mi się to spieprzyć? Powróciłem do rzeczywistości, gdy do mnie podeszła i chwyciła mnie za rękę.
- Kocham cię, Kaitlin. - wyszeptałem przyciągając ją do siebie.
- Zawszę będę cię kochać, Harry, ale nie mogę cię uszczęśliwić, ale chcę żebyś był. Proszę, bądź szczęśliwy. - powiedziała z drżącymi ustami. Och, jak bardzo chciałem je pocałować.
- Nie będę szczęśliwy bez ciebie. - W tym momencie na przystanku zatrzymał się autobus.
Dała mi małego buziaka w usta i uśmiechnęła się smutno.
- Żegnaj, Harry, kocham cię. - Była to ostatnia rzecz jaką powiedziała, zanim wsiadła do autobusu.
Patrzyłem jak odjeżdża.
- W porządku? - zapytał Zayn ściskając moje ramię.
- Tak... Ja tylko, ummmm, idę do domu. - wskazując w odpowiednim kierunku.
On skinął tylko głową.

Wszedłem do środka i trzasnąłem drzwiami.
- Dlaczego wszystko wszystko się pieprzy?! - krzyknąłem, gdy moja pięść zderzyła się ze ścianą pozostawiając wgłębienie. Popatrzyłem na moje krwawiące kostki i jęknąłem sfrustrowany.
Udałem się do mojego pokoju i znowu trzasnąłem drzwiami.
Kopnąłem stos książek, sprawiając że porozwalały się po pokoju. Złapałem moją gitarę i uderzyłem nią o podłogę łamiąc ją. W końcu zsunąłem się po ścianie i zamknąłem oczy.
- Kto by pomyślał, że ktoś może zmiękczyć wielkiego i złego Harry'ego Stylesa. - Spojrzałem w górę na Louisa, który wyciągnął w moją stronę rękę.

Kaitlin's pov
Odnalazłam dom z ze ścianami o wyblakłym kolorze i zapukałam do drzwi.
- Możesz otworzyć Martha. To prawdopodobnie twoja kuzynka, Kaitlin. - usłyszałam ciotkę Hellen.
Jasnowłosa Martha o ciemnych oczach otworzyła drzwi.
- Cześć, Kaitlin? - zapytała taksując mnie wzrokiem. Skinęłam i ja przytuliłam.
- Minęło trochę czasu. - powiedziała, przyglądając mi się.
Miałam na sobie glany, czarne obcisłe dżinsy podarte na kolanach, koszulkę moro i skórzaną kurtkę. Moim zdaniem wyglądałam ładnie.
- W-wchodź. - wzdrygnęła się otwierając drzwi, a ja od razu weszłam do środka.
- Dobry Boże. Kaitlin, czy to ty? - No kurwa nie, ufoludek.
- Tak. - powiedziałam grzecznie i dałam się przytulić.
- Martha pokaże ci twój pokój. - powiedziała uwalniając mnie z uścisku. Skinęłam głową i poszłam za Marthą.
Był to przyzwoitej wielkości pokój z dużym łóżkiem... I plazmą.
Wyciągnęłam swój telefon.

result-thumb


Rzuciłam telefon na łóżko i podeszłam do jednego z okien i zauważyłam, że chłopak po drugiej stronie ulicy mnie obserwuje.

Harry's pov
- Jaki jest plan? - zapytał.
- Nie ma planu. - burknąłem.
Miał już coś powiedzieć, ale w jego kieszeni zabrzęczał telefon. Wyjął go i przeczytał wiadomość.
- Kaitlin bezpiecznie dotarła do domu. - powiedział wkładając go z powrotem do kieszeni. Nie odpowiedziałem.
- Harry, kurwa, nie zaczynaj znowu, jeszcze z nią będziesz. - warknął na mnie surowo.
- Zaczęło się jak gra, ale nie bawi mnie to już, Louis. Jestem zmęczony tą zabawą i jej zasadami. - Ale jego mina nie uległą zmianie.
- Gra się zmieniła, Harry, to nie jest gra, do której się przyzwyczaiłeś. Przywykłeś do tego, że zawsze wygrywasz, taka gra jednoosobowa. Ale TA 'gra' jest grana z wieloma graczami, a Kaitlin jest twoim partnerem z drużyny i bez niej nie wygrasz.
Wstałem i podszedłem do drzwi.
- W takim razie rezygnuję. - powiedziałem, zanim wyszedłem na zewnątrz.

Kaitlin's pov
Zasunęłam rolety i wzięłam mój telefon.

result-thumb

Czułam się dziwnie, że nie widziałam się z Markiem. Nie wiem... Po prostu nie czuję się dobrze.
Ale teraz nic już nie sprawia, że czuję się dobrze.

Mark's pov
- Oooo! Spójrz na to. Wysłała ci wiadomość. Awww, jak słodko. - jego sarkastyczny głos wypełnił pokój.
Trzymał telefon tuż przed moją twarzą, więc mogłem ją przeczytać.
- Szkoda, że już nigdy jej nie zobaczysz. - powiedział upuszczając telefon na twardą podłogę i patrzył jak się roztrzaskał. - Nie zabawa się zacznie.

Harry's pov
Nie miałem pojęcia, gdzie teraz idę, ale mnie to nie obchodziło, chciałem po prostu uciec.
Nie patrzyłem przed siebie, więc się nie zdziwiłem, gdy na kogoś wpadłem.
- Och, hej Harry. - uśmiechnęła się do mnie. Melissa.
- Och ummm, hej. - powiedziałem nonszalancko.
- Nie jestem zła o to, co zdarzyło się na balu. Wszyscy popełniają błędy. - powiedziała.
Czy ona insynuuje, że Kaitlin była błędem?
- Gdzie tak w ogóle jest Kaitlin? - zapytała patrząc za mnie.
- Wyjechała. - odparłem chcąc zakończyć tą rozmowę.
- Ochhhhhhh.... rozumiem, przykro mi. Chcesz napić się kawy? - zapytała wskazując w kierunku Starbucksa, który był po drugiej stronie ulicy.
- Nie sądzę, że powinienem...
- Chodź. - powiedziała ciągnąc mnie za rękę.

Mark's pov
- Czy to nie jest zabawne, że chłopaki nie wiedzą, że Melissa też za tym stała. Założę się, że Kaitlin nie powiedziała im, więc Melissa ma swojego chłoptasia, a mi pozostało tylko kogoś zabić. - oznajmił wstając ze swojego miejsca i udał się do tej ciemnej części pokoju.

Harry's pov
- Wyglądasz na zasmuconego faktem, że Kaitlin wyjechała. Dlaczego? - zapytała, gdy wyszliśmy ze Starbucksa.
Zbiło mnie to z tropu.
- Ja... ja nie wiem, po prostu nie mogę przestać o niej myśleć... Kocham ją. - przyznałem. Czekaj. Czy ja wyżaliłem się Melissie? Ona nienawidzi Kaitlin.
Zatrzymała się w pół kroku.
- Nie kochasz jej, ona ciebie też. Ona po prostu nie chciała być sama, albo może byłeś dobry dla jej ego, lub po prostu sprawiałeś, że czuła się dobrze w tym swym nędznym życiu... Ale ona cię nie kocha, ponieważ ty nie niszczysz ludzi, których ty kochasz.
Notatka

Wszystko się sypie :(
Ale jeśli nie chcecie, żeby to się tak zakończyło, napiszcie w komentarzu, że chcecie drugą część :D

4 komentarze:

  1. No jasne, ze chcemy drugą część ! Rozdział jest świetny

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem co dalej!? No pewnie, że chcemy 2 Część!!! "_"

    OdpowiedzUsuń
  3. No oczywiście ! Szybko pisz ! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcę drugą część! Jednego dnia przeczytałam wszystko1 ♥.♥

    OdpowiedzUsuń